Energia Profesora

Istotnie, gdyby energię Profesora oceniać według liczby wykonanych tygodniowo poważnych operacji ortopedycznych, to trzeba by dojść do wniosku, że nigdy jeszcze nie był tak pełen sił twórczych, jak obecnie. W liście następnym donosił mi, że zabrał na urlop do Cieplic "walizkę nie załatwionej korespondencji", i stwierdził z humorem: "Druga sprawa, która mogłaby mnie poratować, to zdwojenie czasu kalendarza - Doba = 48 godzin, zamiast 24 (...) Powstaje paradoksalna sytuacja. Lawina przeróżnych spraw uniemożliwia mi pełnienie tego wszystkiego, co chciałbym robić z przyjemnością. Powstaje niejako pierścień izolujący mnie od ważnych spraw. Paradoksalna izolacja." I to się nazywa emerytura?! W końcu lipca pisał do mnie: "Wróciłem właśnie z Kopenhagi, gdzie odbył się Światowy Kongres Ortopedów. Było świetnie. Spotkałem wielu dawnych przyjaciół z całego świata". Pomyślałam sobie czytając ten list: gdzie też Profesor nie ma przyjaciół?! Ma ich wszędzie. Nazywają go "przyjacielem ludzi" i to jest chyba drugie (po "świętym") określenie oddające jego atmosferę psychiczną.

Naukowcy .